Omlet Creative Crew

A mogło być tak pięknie

Michał Gancarski, 16 marca 2008, 22:14
kategorie: oczy mi wypadli | zatkaj uszy
komentarze: brak (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

Ekranizacja „Transformers” z 2007 roku była całkiem niezła. Niestety, zamiast pełnokrwistego utworu tytułowego dostaliśmy jakieś niedorobione stękanie w wykonaniu Black Lab. Nie żeby kawałek był wyjęty w całości z miejsc mrocznych, niemniej wokalista brzmi jakby ktoś go dusił. Jak się okazuje, mogło być znacznie lepiej gdyby zmienić wykonawców:

Chłopcy nazywają się Solarice i powinni znaleźć się na oficjalnym soundtracku.

Weź swą d**ę na „Pokutę”

Michał Gancarski, 10 lutego 2008, 14:43
kategorie: oczy mi wypadli
komentarze: 3 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

jesteś taka piękna, zagrana na bębnach

Najbardziej syfiaste święto dla zakochanych pryszczatych nastolatków zbliża się wielkimi krokami, więc walentynkowy szał w handlu i mediach mamy jak w banku. Lasvegasy wśród portali przystroją się serduszkami i innymi przejawami szczenięcej miłości, a przez Internet, obok zwykłego spamu powiększającego baby makery przelatywać będą miliony przesłodzonych kartek.

Z gorszą wersją dnia steku i loda można jednak walczyć i tak zrobi każdy prawdziwy mężczyzna – stanie przed bestią niczym Geralt i hardo spojrzy w jej śmierdzące, zaślinione oblicze. Najodważniejsi zaproszą swoje partnerki/partnerów do kina by spędzić z nimi czas na oglądaniu półtoragodzinnego odcinka kolejnej telenoweli za kilkadziesiąt milionów baksów. Trzeba nie lada nerwów, by wytrzymać taką dawkę w otoczeniu swołoczy mlaskającej przy jedzeniu pikantnych nachos.

Propozycje mam dwie. „Lejdis” i „Pokutę”.

[Czytaj dalej →]

Sztuczki niedorajdki

Michał Gancarski, 27 stycznia 2008, 12:00
kategorie: oczy mi wypadli
komentarze: brak (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

banner-sztuczki.png

Chcecie nakręcić frustrujący film, którym wszyscy będą się zachwycali? Stwórzcie bohaterów, którym w życiu nie może się udać na ich własne życzenie, dorzućcie motyw z ojcem, który opuścił rodzinę, a wszystko pokażcie z perspektywy kilkuletniego chłopca o przecudnych blond włosach.

[Czytaj dalej →]

Spoiler doskonały

Michał Gancarski, 31 grudnia 2007, 00:46
kategorie: oczy mi wypadli
komentarze: 2 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

Nie przypominam sobie ostatniego razu gdy obejrzałem film tak powolny i gęsty od emocjonalnego napięcia jak „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”. Rzecz jest tłusta i opasła w treść niczym „Ferdydurke”, przytłacza emocjami, nastrojem i historią opowiedzianą z romachem ale w sposób bardzo skromny. Długa medytacja nad psychiką postaci, detale takie jak rudy piach w miejskim barze z końca XIX w. czy niedoskonale wytopione szyby w oknach, które zniekształcają obraz wszystkiego co znajduje się po drugiej stronie.

Nie będę rozpisywał się o technicznych szczegółach, doskonałym aktorstwie najwyaktorowatniejszych aktorów jacy mogli aktorować w tym filmie. Wszystko ma swoje miejsce, wszystko służy melancholijnej narracji, rozlewającej się jak topiące się na patelni masło. Ponad dwie i pół godziny spokojnej muzyki, znaczących spojrzeń, niedopowiedzeń i tego drączącego pytania – „czy Ford zabije Jamesa?”. Bo choć wiadomo było, że zabije, choć jasno mówił o tym tytuł, to tak naprawdę nie byłem do końca przekonany. Trzeba być doskonałym bajarzem by sprawić, że widz zwątpi w to, co wiadome jest od początku.

Ten film to kłamstwo tak doskonałe, że nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego czy opowiada prawdę. Roku filmowego 2007 lepiej zakończyć nie mogłem.

10/10!

Upadek kultu twardziela

Michał Gancarski, 11 grudnia 2007, 02:00
kategorie: oczy mi wypadli | tęga rozkmina
komentarze: 2 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

jestem iron man

Przy recenzji filmu dokumentalnego pojawia się dylemat czy skupić się na samym obrazie czy na problemie, który porusza. W przypadku filmu fabularnego większość świata w nim pokazanego jest samodzielna, powołana na potrzeby samej historii i może spokojnie przestać istnieć gdy film się zakończy. Z dokumentami jest inaczej. Świat, który opisują jest realny, leży poza nimi, a one jedynie go komentują i tym samym rezygnują z części autonomii przynależnej dziełu, narzucając sobie rolę mikroskopu i lunety. Aby więc taki obraz ocenić, nie wystarczy skupić się na nim samym.

[Czytaj dalej →]

Gniotodzieło

Michał Gancarski, 04 grudnia 2007, 00:12
kategorie: brudne gierki | oczy mi wypadli | tęga rozkmina | upadek czytelnictwa
komentarze: 7 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

Niziołek od pierścienia

  1. Grupa niziołków snuje się po bagnach, górach i dolinach. Jeden z nich niesie pierścień zaprojektowany przez znanego designera, a przy okazji półboga. Problem z pierścieniem jest taki, że ponoć każdy go pożąda ale właściciel zazwyczaj dobrowolnie go nie chce odsprzedać. Ostatecznym rozwiązaniem okazuje się wrzucenie go do wulkanu znajdującego się nieopodal pracowni designera.
  2. Przyszłość. Świat na krawędzi upadku. Tajemnicza zaraza dziesiątkuje ludzkość, a terroryzm i polityczny chaos tylko się potęgują. Jeden z dwóch braci – agentów globalnej organizacji antyterrorystycznej zmieni kierunek, w którym poruszać się będzie ta smutna rzeczywistość. Może nie będzie lepiej ale z pewnością inaczej. W tle min. FEMA, Majestic 12 i Illumiati.
  3. Po niesionym przez cztery słonie stojące na skorupie wielkiego żółwia świecie o kształcie przypominającym frisbee podróżuje czarodziej-nieudacznik. Czarodziej posiada kufer biegający na wielu małych nóżkach, który mieści w sobie znacznie więcej rzeczy niż z pozoru mieścić powinien.
  4. II wojna światowa. Cyniczny Amerykanin prowadzi wysokiej klasy klub w Maroko. Za wszelką cenę chce zachować neutralność, choć oczywiście przeszkodzi mu w tym piękna kobieta z jego własnej przeszłości. Gdzie drwa rąbią, tam miłosne wióry lecą.
  5. Dwójka agentów FBI, on bujający w obłokach, ona stąpająca twardo po ziemi, bada niewyjaśnione do tej pory sprawy, zamknięte w osobnym archiwum. Nie mija wiele czasu gdy wpadają na trop olbrzymiej konspiracji obejmującej FBI, CIA, NSA, rządy kilku krajów, a także kosmitów i facetów w czerni.
  6. Całkowicie scyborgizowana oficer sekcji specjalnej japońskiej policji śledzi genialnego hakera. Wśród jej współpracowników jest min. paker, którego mięśnie są sztuczne więc pakować nie musi (ale to robi) i człowiek bez wszczepionych modyfikacji, któremu wydaje się, że w walce z prześcigającym go sprawnością i siłą ognia przeciwnikiem da sobie radę za pomocą tradycyjnego rewolweru. Warto wspomnieć, że pani oficer walczy w pewnym momencie z kroczącym czołgiem, będąc zupełnie nagą.

[Czytaj dalej →]

Tańcząca z zombiakami

Michał Gancarski, 24 listopada 2007, 02:34
kategorie: oczy mi wypadli
komentarze: 8 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

Co za uda!

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: mało jest widoków równie seksownych co śliczna, odziana w krótkie spodenki, płaszcz i pasy z bronią dziewczyna, trzymająca dwa tasaki pokryte zaschniętą krwią nieumarłych, których całe tabuny właśnie rozpłatała.

Dziewczyna ma na imię Alice, jest byłym oficerem ochrony w Umbrella Corporation, a jej relacje z niegdysiejszym pracodawcą są dość złożone. Wystarczy wspomnieć, że UC zmodyfikowało jej kod genetyczny, łącząc go z DNA wirusa T, będącego efektem badań nad bronią bioorganiczną prowadzonych przez korporację. Efekt jest piorunujący – nowa, lepsza Alice jest silniejsza, sprawniejsza i szybsza, a żaden ludzki przeciwnik nie może się z nią równać. Niestety, T-Virus działa zazwyczaj inaczej. Infekując tkanki nosiciela, wyniszcza wszystkie funkcje ogranizmu, które nie są potrzebne do zachowania podstawowych zdolności ruchowych. Zarażony nim człowiek zmienia się w żądnego krwi, pozbawionego wszelkich ludzkich cech potwora o odrażającym wyglądzie. W zombie.

[Czytaj dalej →]