Omlet Creative Crew

Piasek, gitara i tfoja stara

Michał Gancarski, 19 stycznia 2008, 18:09
kategorie: zatkaj uszy
komentarze: 13 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

high volume, short jeans

Jedną z najlepszych rzeczy jaką podarowało mi granie w GTA: San Andreas była zubożona, piętnastocalowa, panoramiczna wersja jazdy na chopperze przez amerykańską pustynię przy dźwiękach pełnego groove’u rocka z lat ’90. Wielkie jaja, wielkie gitary, prosta forma i moje biodra demolujące wątłe drewniane krzesło, wspierające przyciężki tyłek, którego właścicielem niestety jestem.

Nakręcony kiepskim analogiem zasypanej pustynnym piachem wolności, łypnąłem do wnętrza swojego ja. Zamiast siebie, znalazłem Kyussa.

Potem poszło jak z płatka. Stone Temple Pilots, Fu Manchu, Queens Of The Stone Age, Unida. Kyussa już nie ma, za to QOTSA nie tracą formy.

  1. komentarze:

  2. komentarz od maz

    napisany 20 stycznia 2008, 17:23

    Nie grałem w GTA, nie znam tych muzyków, ale za amerykańskiego choppera to bym sprzedał sfoją starą ;)

    Prze-cudowne maszyny.

  3. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 20 stycznia 2008, 21:28

    Wszyscy oni to po prostu cudowna fala rocka pełnego piachu w butach, seksualnych obsesji i prostoty przekazu budzącej we mnie zwierzę. Choćby nie wiem co, kiedyś wsiądę na farfoclonego choppera i przejadę z moją panią Stany z zachodu na wschód. Chcę wjechać do Vegas dokładnie o północy.

    San Andreas nie da się tak po prostu opisać ale spróbuję coś skrobnąć w kolejnej notce. Powiem Ci tylko, że jest bardzo ghetto.

  4. komentarz od maz

    napisany 21 stycznia 2008, 17:02

    Życzę Ci tego.

    (Ale Michale… Ameryka ? Kicz, duże budynki i szerokie ulice ?
    Ambitniej – Azja, Australia, Afryka. To rozumiem.)

  5. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 21 stycznia 2008, 19:45

    Ale ja uwielbiam ten kicz! Jazda chopperem przez Afrykę jest jak przemieszczanie się Ferrari po Krakowie (widziałem ostatnio, F360 albo F430). Coś okropnego. Ferrari jest samochodem na tor lub ulice Miami i Monte Carlo, gdzie może spędzać komfortowo czas pomiędzy równymi sobie, a nie na korek przed Rondem Mogilskim, gdzie stoi w błocku pomiędzy Seicento i starym Oplem. Nie godzi się!

  6. komentarz od maz

    napisany 23 stycznia 2008, 00:19

    Godzi się, godzi. Wygodny się zrobiłeś i tyle ;)

  7. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 23 stycznia 2008, 11:14

    Ale co to ma wspólnego z moim wygodnictwem? :-) Ja Ci mówię – ten samochód wyglądał w swoim otoczeniu raczej groteskowo. Zabrałbyś piękną, pełną klasy kobietę na randkę do McDonalnd’s? Nie? No właśnie, z tego samego powodu nie należy w Ferrari stać w błotnistym korku przed Rondem Mogilskim :-)

  8. komentarz od maz

    napisany 23 stycznia 2008, 17:57

    Ja tylko uważam, że wygodnym (trochę tandetnym, pewniejszym, tańszym, bezpieczniejszym, modniejszym) jest właśnie dowiązać piękną kobietę do choppera i gładkimi autostradami przejechać przez wszystkie stany. To jest oczywiście miłe – posuwać ‘ferrari’ na amerykańskich autostradach ;) Ale jeśli to traktować w kategoriach randki życia, to wypunktuj mi gdzie Ty w takiej widzisz romantyzm i wariactwo :)

    (rozumiem, że pomijamy w dyskusji oczywistości typu ‘po co w ogóle wychodzić gdzieś na randki z piękną kobietą’ i w formie mocnego przegięcia traktujemy Ferrari jako ‘piękne i pełne klasy’ hehe)

  9. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 23 stycznia 2008, 22:14

    Nie no, Ferrari to do miasta. Nocą przez ulice Vegas. Chopper na podróż od motelu do motelu, a w każdym takim przybytku łóżko z wibracją.

  10. komentarz od Michał Burek

    napisany 23 stycznia 2008, 23:14

    A w ferrari piasek gitara i …
    Jeżdżenie ferrari w Krakowie to mniej więcej tak przyjemność jak jazda chopperem po pustyni … lodowej.

  11. komentarz od Bartek Majsak

    napisany 01 lutego 2008, 22:12

    Tfoja stara jest programistka w naszej-klasie.

  12. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 02 lutego 2008, 21:02

    Ty nie szpanuj, że czytasz pr0na tylko powiedz kiedy skończysz pracę nad własnym miejscem w Internecie. Nie masz strony – nie istniejesz. Takie czasy, ziomuś.

  13. komentarz od Bartek Majsak

    napisany 03 lutego 2008, 17:48

    Lepiej byloby powiedziec „kiedy zaczniesz prace” ;) Mysle, ze bedziesz pierwsza osoba, ktora sie o tym dowie. W tzw. miedzyczasie posluchaj sobie nowej plyty Marcin Wasilewski Trio – January. Bardzo mile dla ucha.

    p.s. wybaczcie, ze nie uzywam polskich znakow diakrytycznych, ale weszlo mi to juz w nawyk.

  14. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 03 lutego 2008, 21:47

    Ja za to niedługo wrzucę na Omleta, za zgodą autora, bardzo miłe mp3, może nawet całe albumy.

dodaj komentarz: