Omlet Creative Crew

O co chodzi w rapie?

Michał Gancarski, 22 grudnia 2007, 01:49
kategorie: zatkaj uszy
komentarze: 7 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

Fort Minor

Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałem. Mulatki kręcące tłustymi tyłkami, samochody ze złotymi felgami i domy z basenami będące tłem większości współczesnych teledysków to przecież tylko fasada, którą przyjmowałem za element biznesu i wizerunku. Praktycznie żaden raper nie żyje w świecie, po którym porusza się na swoich klipach i często zamiast wciągać kokę z brzucha modelki po prostu siedzi w domu z żoną i dzieciakami.

Na odpowiedź nie wpadłem sam. Wyjaśnił mi to dopiero Mike Shinoda, o którym słów parę, bo mu się należy. Jest on zdecydowanie najbardziej zauważalnym członkiem Linkin Park i bodaj jedyną osobą, która w tej grupie miała szansę na wydanie własnej płyty. To przecież on występował gościnnie na The X-Ecutioners – „Built from Scratch” i był, jak sądzę, w dużej mierze odpowiedzialny za bodaj naciekawszy krążek Linkin Park, czyli „Reanimation”, zawierający silnie przetworzone remiksy utworów, które zespół nagrał wcześniej. W roku 2005 ukazał się krążek Fort Minor – „The Rising Tied”, będący solowym projektem Shinody, pozwalającym mu na rozwinięcie własnego stylu. To właśnie ten album zawiera kawałek, który odpowiada na pytanie o sens rapu pokrytego fałszywym lukrem seksu i luksusu.

Yeah…. go ahead and ah cue the ah special effects…(clears throat)… yeah

Man I love this rap game mainly cause its cool,
To add a little spice to the life you’ve been through,
Everyone exaggerates a tiny little bit,
Make that shit sound more gangsta then it really is,
You cant appear weak man,
We wanna hear street,
We wanna hear you spit your thug over this here beat,
Don’t take it as sarcastic,
I can’t get enough I’m tellin you,
You can call my bluff if its not rough then I really don’t need it,
I’m not even ashamed,
I’ve got too much reality that’s fillin up my brain,
So sell me on the product,
I’m addicted to the game,
Suck it up like a cigarette,
Light it up.

(man)

Its just like a cigarette,
Its something that I do,
Once in a while but between me and you,
Its just like a cigarette,
No body’s really fooled,
I don’t want the truth,
I just wanna feel fuckin cool.

Let me tell you somethin that I realized tonight,
My hip-hop radios like Marlboro light,
They’re both selling stories and they sound about the same,
Cigarettes say they’re safe,
Rappers claim they really bang,
We don’t care if its true when we lay the money down,
We don’t believe the words,
We just love the way they sound,
They’re acting like we’re idiots,
They’re lying to our face,
Maybe we are idiots,
We buy it anyway.
I’m runnin out to get the next rappers CD,
Just suckin up the guns, drugs n misogyny,
The same way that I suck up all the stories when breath,
That little bit of death supposedly cancer free,
And everything they say got the truth twisted up,
and twisted up’s what I want man I can’t get enough,
Cause even though we know its all just a big bluff,
We just light another up,

WHAT we don’t give a fuck.

Its just like a cigarette,
Its something that I do,
Once in a while but between me and you,
Its just like a cigarette,
Nobody’s really fooled,
I don’t want the truth,
I just wanna feel fuckin cool.

Just like a cigarette,
Its something that I do,
Over and over but between me and you,
Its just like a cigarette,
Nobody’s really fooled,
I don’t want the truth,
I wanna feel fuckin cool.

Man listen to ma words,
Listen for a while,
Lip service radio,
Don’t touch the dial.

If you’re in the car,
Turn up the track man,
Give your whole neighborhood some second hand rap,
Hey,
Matter of fact,
Listen for a while,
Lip service radio,
Don’t touch the dial

If you’re in the car man,
Turn up the track,
And give da whole neighborhood some second hand rap,

Its just like a cigarette,
Its something that I do,
Once in a while but between me and you,
Its just like a cigarette,
Nobody’s really fooled,
I don’t want the truth,
I just wanna feel fuckin cool.

Just like a cigarette,
Its something that I do,
Over and over but between me and you,
Its just like a cigarette,
Nobody’s really fooled,
I don’t want the truth,
I just wanna feel fuckin cool

  1. komentarze:

  2. komentarz od maz

    napisany 23 grudnia 2007, 13:03

    Odp. chodzi o radość i nieustanny karnawał mas ludzkich :D (dla mnie cały ten hip-hop od początku był wydarzeniem z kręgu pop, w wersji ‘od wodzireja po stańczyka’).

    Na całe szczęscie nie wszystkie czarnuchy poruszają się naturalnymi dla siebie koleinami… i nie małpują ;) przez co jeszcze jest dużo poezji, a nie tylko samochody, tarasy z basenami i cycki umocowane pod szyją.

    Uwolnij się Michale od stereotypów :)

  3. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 23 grudnia 2007, 17:21

    Przyznaję, że specjalnie zająłem się stereotypem by napisać coś o źródle jego atrakcyjności. Rap ma przecież wymiar polityczny i społeczny, bywa zwykłą zabawą ale i ciężkim komentarzem.

    Koks, mulatki i samochody to jednak ten wizerunek, wokół którego kręci się najwięcej kasy (a więc i odbiorców) i z jakichś powodów tak się dzieje. Do tej pory głupio mi, że nie wpadłem na tak prostą odpowiedź jak ta zawarta w tekście Shinody. Przecież gdy oglądam Willisa w kolejnej „Szklanej pułapce” to zdaję sobie sprawę, że kim innym jest Bruce, a kim innym detektyw McClane. Nie mogę więc pojąć dlaczego nie przyłożyłem tego prostego szablonu do chłopaków jeżdżących w wynajętych na potrzeby teledysków samochodach (OK, czasem są to ich samochody) i machających na klipach łapskami w otoczeniu dziewczyn, które dostały swoją kasę za występ i w większości nawet tych twardzieli nie lubią.

  4. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 23 grudnia 2007, 17:37

    BTW, nie chwalisz się, że otworzyłeś nowy blog. Już podlinkowałem.

  5. komentarz od maz

    napisany 24 grudnia 2007, 09:27

    Nie oszukujmy się, hip-hop to jest prosta muzyka dla prostych ludzi. Prosta z założenia (mc miał jedynie zapowiadać kawałki djów, zwiększać podniecenie bawiących się tłumów, a nie wychodzić na scenę z poezją jakiegoś ich tam odpowiednika Grzesiuka, Hłaski czy innych futurystów), dla prostych ludzi z naturalnych przyczyn – ludzie prości trafiają do ludzi prostych. Tak trochę generalizując.

    Natomiast „teraz” gdy rola mcingu wzrosła, gdy każdy bez wady wymowy może wbić się niskim nakładem w koniunkturę, i przy założeniu, że świat będzie się jeszcze przez kilka lat kręcić wokół seksu, kiczu i pieniędzy, to jest jak jest. Tomiki poezji nie sprzedają się w ogóle, poezja śpiewana to hermetyczne grono „poetów cierpiących za miliony”, także teksty i otoczka siłą rzeczy przystają do realiów. A, że realia są takie jak przy założeniach z początku tego akapitu, to znowu jest jak jest ;) (kiedyś rapowano o trudnym życiu, w teledyksach pokazywano złych policjantów. teraz żyje się dobrze.)

    Poza tym „przechwałki” w hip-hopie to jest rzecz wpisana w rodowody i korzenie… tylko znów – kiedyś goście śpiewano o zaliczonych dziewczynach traktując to jako zabawę, teraz murzyni licytują się na rozdaniach nagród ilością wywieszonego złota i jakby mniej w tym już zabawy. Podobno jest gdzieś w tym jakiś głębszy sens, kulturowo, gangowo i takie tam ich sprawy… z tym, że nie studiuje amerykanistyki, kulturoznawstwa i nie jestem czarny ;)

    Ewentualnie można by wspomnieć o tym, usprawiedliwiając poniekąd większość, że w końcu muzyka sama w sobie ma być głównie rozrywką i oderwaniem od rzeczywistości, przynosić radość. To się rapowcy głównie rozrywają, są oderwani i przynoszą sobie radość ;)

    W każdym razie „dobry rap” nie ma charakteru masowego – jak wszystko zasadniczo

    Szklanych pułapek nie widziałem.

    (BTW, taki tam przejściowy, jednorazowy, na potrzeby chwili)

  6. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 24 grudnia 2007, 11:53

    A nie wydaje Ci się, że przeskok ze złych policjantów i komentarza społecznego (Public Enemy choćby) na dragi, laski i złoto to kwestia poszerzenia publiki? Pierwsze fortuny zdobyte na rapie to także nowe wytwórnie otwierane przez samych raperów i dalsze próby rozkręcenia biznesu. Nowa forma to po prostu głębsze wejście w showbusiness, walka o szerszą klientelę. Produkt nie jest inny dlatego, że zmieniły się realia. Inna jest po prostu grupa docelowa.

    Przecież amerykańska kultura nie zmieniła się przez te kilkanaście lat aż tak bardzo, a już z pewnością pozycja czarnej ludności pozostała na starym miejscu. Jedni w gettach pozostają, inni się z nich wybijają i tak to sobie dalej funkcjonuje.

    Ze Szklanych pułapek to obejrzyj tylko pierwsze dwie bo coś czuję, że trzecia i, zwłaszcza, czwarta już Ci tak nie podejdą.

  7. komentarz od maz

    napisany 26 grudnia 2007, 14:47

    Tylko wlasnie ja takiego przeskoku w ogole nie widze, nawet watpie czy kiedykolwiek byl. W tym czasie gdy Public Enemy zaczynal sie tak madrze i spolecznie udzielalac, kiedy niektorzy krzyczeli na zlych policjantow i trudne warunki zycia, wychodzily tez takie plyty: http://en.wikipedia.org/wiki/Rhyme_Pays (po tytulach wprawdzie nie ocenisz, ale zwroc uwage na okladke. czy juz z niej nie bije seksem, kasa i slawa ? a to 86 rok).
    Niecale trzy lata wczesniej „wyplynal” hip-hop – przyjmuje, ze wraz z wydaniem pierwszej plyty Afriki Bambaaty.

    A o czym jest jeden z pierwszych singli, ktory trafil na billboardowe listy (http://www.youtube.com/watch?v=4-MEL84yXh0) ? Ten spiewa o podrywaniu laski, tamten szczyci sie, ze ma kolorowy telewizor i moze mecze NBA ogladac, a kolejny nakreca sie w temacie spermy. W jaki sposob ten gatunek mial ewoluowac jesli nie do dzisiejszej postaci ;) ?

    Prawda jest taka, ze „zabawa” to byl, jest i bedzie przewodni temat hip-hopu. Oblicze w wydaniu panow z Public Enemy, ten caly podniesiony glos pokolenia i glebokie opisywanie rzeczywistosci, to tak naprawde dupa – nie hip-hop. Tylko u nas duzo mowi sie o tym calym przywiazaniu do kamienic, szarego betonu i rymowania o sasiadach jakby to byl wyznacznik czy wzorzec. Dla mnie jest calkowicie odwrotnie.
    Karnawal mas, jeszcze raz powtorze. I ten widzimy dzisiaj, tylko opakowny w dwudziesty pierwszy wiek .

    Zmiany pokoleniowe (wiecej/bardziej mozna powiedziec/pokazac), kolorowa telewizja promujaca luzne oraz rozrywkowe klipy (z jasnych powodow) i dobrze krecacy sie biznes, ktory sam sie dopasowal. Wystarczy.
    Dlatego twierdze, ze produkt jest inny, bo i realia (chociazby tych, ktorzy wydaja te plyty) sa inne. Ale nurt jest ciagle ten sam.
    Chociaz ja tam wole tych zamulaczy, nudziarzy i z glowa ;)

  8. komentarz od Michał Gancarski

    napisany 31 grudnia 2007, 01:09

    I rest my case.

dodaj komentarz: