Upadek kultu twardziela
Michał Gancarski, 11 grudzień 2007, 02:00
kategorie: oczy mi wypadli | tęga rozkmina
komentarze: 2 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)

Przy recenzji filmu dokumentalnego pojawia się dylemat czy skupić się na samym obrazie czy na problemie, który porusza. W przypadku filmu fabularnego większość świata w nim pokazanego jest samodzielna, powołana na potrzeby samej historii i może spokojnie przestać istnieć gdy film się zakończy. Z dokumentami jest inaczej. Świat, który opisują jest realny, leży poza nimi, a one jedynie go komentują i tym samym rezygnują z części autonomii przynależnej dziełu, narzucając sobie rolę mikroskopu i lunety. Aby więc taki obraz ocenić, nie wystarczy skupić się na nim samym.
Piszę o tym ze względu na pewne wydarzenie. 7 grudnia w siedzibie krakowskiego Towarzystwa Interwencji Kryzysowej odbyła się projekcja filmu ?Maska twardziela. Przemoc, media i kryzys męskości?. Inicjatorem pokazu były grupa Mężczyźni na rzecz Zmiany oraz Stowarzyszenie Kobiet KONSOLA. Film nakręcono w roku 1999, reżyserem był Sut Jhally, profesor na University of Massachusetts, a rolę głównego narratora i prowadzącego przyjął Jackson Katz - filmowiec, działacz społeczny i autor wielu publikacji dotyczących kulturowego postrzegania męskości, męskiej agresji, seksizmu i stereotypów, na których opiera się bardzo silny w Stanach Zjednoczonych kult macho.
Kryzys męskości
Film, trwający niespełna 83 minuty, podzielony został na dwie części. Pierwsza pokazuje problem agresji wśród amerykańskich mężczyzn, dokumentuje statystyki dotyczące dysproporcji pomiędzy przestępczością męską i żeńską oraz bada jak w drugiej połowie XX wieku zmieniał się medialny i rynkowy przekaz dotykający percepcji fizycznych atrybutów i społecznych ról przynależnych kobietom i mężczyznom. Część druga definiuje problem w sposób bardziej precyzyjny, stara się dotrzeć do przyczyn zjawiska i wskazać istniejące alternatywy. Nad całością dominują wypowiedzi Katza, wygłaszane do kamery niczym wykład. Przypomina to coś na kształt wywiadu z samym sobą, monologu składającego się z odpowiedzi na pytania, których nikt nie zadał.
W warstwie merytorycznej filmu dominuje obowiązujący w naukach humanistycznych rozdział płci biologicznej (?sex?) od płci kulturowej, albo inaczej - kulturowej tożsamości płci (?gender?). W ujęciu tym źródeł znakomitej większości cech uznawanych za męskie i żeńskie poszukuje się w uwarunkowaniach kulturowych, nie zaś biologicznych. Oznacza to, że podział na sferę męską i żeńską jest pochodną otoczenia społecznego ? jego norm, obyczajów i praw oddzielających zachowania pożądane od niepożądanych. Ten sposób myślenia pozwala twierdzić, że zestaw atrybutów przypisywanych danej płci jest tworem plastycznym i nie dość, że zmiennym, to jeszcze potencjalnie podległym świadomej modyfikacji poprzez odpowiednie kampanie społeczne i działania polityczne.
Brak rozwiązań
Niestety, to właśnie pomysłów na proaktywną inicjatywę najbardziej mi brakowało. Wnikliwej jak na stosunkowo krótki film diagnozie nie towarzyszy żadna wizja działań, które miałyby zmienić ostro krytykowane stereotypy. Owszem, autorzy pokazują przykłady społeczeństw zachodnich, w których postrzeganie męskich ról i obowiązująca norma męskości nie są aż tak naładowane agresją i nastawione na element zwierzęcej siły i witalności, jednak nie proponują oni swojej wizji projektów, które miałyby do zmian doprowadzić.
Być może o to właśnie chodziło? Być może analiza problemu i pokazanie istniejących alternatyw miało sprowokować widza do wyciągnięcia wniosków i podjęcia działań we własnym otoczeniu? W moim przypadku się nie udało. Mimo to film polecam każdemu, nie tylko osobom bezpośrednio zainteresowanym problemami płci kulturowej i stereotypami wyrastającymi wokół podziału na to co męskie i żeńskie. Ukazane w nim kwestie są nam bowiem znacznie bliższe kulturowo niż geograficznie, a na poziomie diagnozy i komentarza rzecz wypełniona jest doskonale przedstawioną treścią.