Spoiler doskonały
Michał Gancarski, 31 grudnia 2007, 00:46
kategorie: oczy mi wypadli
komentarze: 2 (skomentuj wpis, RSS z komentarzami)
Nie przypominam sobie ostatniego razu gdy obejrzałem film tak powolny i gęsty od emocjonalnego napięcia jak „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”. Rzecz jest tłusta i opasła w treść niczym „Ferdydurke”, przytłacza emocjami, nastrojem i historią opowiedzianą z romachem ale w sposób bardzo skromny. Długa medytacja nad psychiką postaci, detale takie jak rudy piach w miejskim barze z końca XIX w. czy niedoskonale wytopione szyby w oknach, które zniekształcają obraz wszystkiego co znajduje się po drugiej stronie.
Nie będę rozpisywał się o technicznych szczegółach, doskonałym aktorstwie najwyaktorowatniejszych aktorów jacy mogli aktorować w tym filmie. Wszystko ma swoje miejsce, wszystko służy melancholijnej narracji, rozlewającej się jak topiące się na patelni masło. Ponad dwie i pół godziny spokojnej muzyki, znaczących spojrzeń, niedopowiedzeń i tego drączącego pytania – „czy Ford zabije Jamesa?”. Bo choć wiadomo było, że zabije, choć jasno mówił o tym tytuł, to tak naprawdę nie byłem do końca przekonany. Trzeba być doskonałym bajarzem by sprawić, że widz zwątpi w to, co wiadome jest od początku.
Ten film to kłamstwo tak doskonałe, że nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego czy opowiada prawdę. Roku filmowego 2007 lepiej zakończyć nie mogłem.
10/10!